Treba adrazu skazać, što nie było b nijakaj pajezdki ŭ Čechiju, kali b niejkija 10 dzion tamu da nas na radyjo nie pryjechała Věra, i kali b my vypadkova nie sustrelisia. Słova za słova, jana abiacała pašukać dla nas niedarahi načleh u Ostravie, dzie jana pracuje na radyjo, i ja pačaŭ dumać ab karotkim skoku da susiedziaŭ. Voś, maŭlaŭ, machniom, u Ostravie niadoraha pieranačujem, to i ŭ Prazie niešta znojdziem. Taki byŭ spantanny pačatak. Dalej idzie ceły repartaž. Jon davoli chaatyčny, sabrany z paasobnych padarožnych zaciemak. Mahčyma, u budučyni ja jaho vyhładžu, ale pakul jość što jość. Zaprašaju pačytać albo prynamsi pahladzieć fotazdymki.
20 červienia 2005 h. Padjom a 4 hadzinie ranicy. Chto rana ŭstaje, tamu Boh daje. Jedziem u bok Astravy. Niejkija čatyry hadziny, i my budziem tam. Blizka.
***
Tolki što pierajechali miažu. Kryšku rasčaravała, što nie zaŭvažyŭ, jak i kali my jaje minuli. Polskija pamiežniki nie pajavilisia. Zajšoŭ česki, pahladzieŭ na našyja dowody osobiste i pajšoŭ. U mianie dyk, pryzvyčajenaha da hruntoŭnaha kantrolu na biełaruskaj miažy, zastałosia pačućcio niedachopu i niaździejśnienaści, maŭlaŭ čahości nie chapaje. Karaciej, nas vyrazna źlekcymienili. Niaŭžo my takija niecikavyja?
OSTRAVA
Niejak tak amal adrazu paśla miažy my j pryjehali ŭ Astravu. Pieršaje, što kidałasia ŭ vočy, heta dosyć pramysłowy charaktar horadu. Potym, z panaramnaj viežy na haradzkoj ratušy heta jašče bolš było bačna. Prajechaŭšy niekalki prypynkaŭ z vakzału (u Ostravie 12 vakzałaŭ!) na tramvai my apynulisia ŭ centry, jaki intensyŭna rychtujuć da turystyčnaha sezonu. Fajnaja staraja častka horadu. Cudoŭna, što my pasialilisia mienavita ŭ samym sercy staroha horadu, u budynku Českaha radyjo.
Takoje klimatyčnaje miesca! I tannaje, bo pryznačanaje na načlehi dla haściej radyjo, a nam paščaściła być znajomymi z sypatyčnaj českaj žurnalistkaj. Błat, adnym słovam.
Na pačatak my damovilisia z Věraj, što prahledzim adnu pałovu staroha horadu, a druhuju jana pakaža nam uviečary.
Bažena na schodach Českaha radyjo ŭ Astravie.
MINIUNI
Na pačatak jak ja j planavaŭ (o, značyć choć štości my zaplanavali!) pajšli pahladzieć „usiu Eŭropu” u adnym miescy. Bałazie blizka. Apaviadać tut niama čaho. Heta hladzieć treba.
Siarod šmatlikich budynkaŭ-vizytovak roznych krainaŭ Eŭraźviazu ŭ dakładnym maštabie 1:25 čamuści nie znajšłosia miesca dla budynkaŭ z bałtyjskich krainaŭ. Zatoje pabačyli tam siem cudaŭ staražytnaha śvietu. Taksama ŭ maštabie 1:25. Ničoha sabie. Varšaŭski karaleŭski pałac, gdański Žuraviel i krakaŭskija Sukennice padalisia padobnymi. Pastajać la ich i pafotkacca — asałoda asabliva dla nizkich ludziej ź vialikimi ambicyjami.
Moža peŭny dyssanans uvodziła žaleznaja kanstrukcyja eifelevaj viežy, jakaja była vyšejšaja za mianie… Niejak jana nia nadta mianie ŭraziła… Doktar, heta nie śmiarotna?
Patrenirujemsia na madelach.
Nie lublu ja hetuju Prancyju
PIERŠYJA ŬRAŽAŃNI
Pakul što ŬSIO vielmi padabajecca. Novyja smaki, pachi (vonie) novyja huki, biearuskija č, š, ž na kožnym kroku ;] Mova českaja vartaja asobnaj historyi, ale abmiažujusia pakul adno zaŭvahaj, što pajeźdki jak hetaja vielmi raźvivajuć moŭnuju fantaziju. Prosta raźvivajuć. My ŭžo viedajem asnoŭnyja 10 słovaŭ, a dzień jašče nia skončyŭsia. Ludzi dobrazyčlivyja. Niesypatyčnych pakul što nie sustreli.
SMAČKI
U miasovaj kramie možna kupić sała. Vendžanaje. Špek nazyvajeca. Niekalki hatunkaŭ navat. Chaču! Tolki treba razabracca, kolki ŭsio heta kaštuje, bo my jak pabačyli sała za 50 kronaŭ za kg, to skivicy ŭ nas adviśli.
Vyrašyli ŭstrymacca z vydatkami i daviedacca jaki kurs krony da złotaha, bo my z hetymi kredytnymi kartkami zusim nie adčuvajem, kolki my płacim…
Praz paru hadzin akazałasia, što kurs českaj krony kala 12 gr. Značyć… tut usio vielmi niadoraha! Usio ž chacia b minimalnaja padrychtoŭka da pajezdki nieabchodnaja.
U druhoj pałovie dnia znoŭ pajaviłasia Věra i pakazała nam čarhovuju častku Astravy.
Pierad tutejšaj ratušaj staić niejkaja sučasnaja statuja. U sensie — skulptura. Bo pomnikam hetaha nie nazavieš. U hetym tvory mastactva pryciahvajuć uvahu niejkija niapravilnyja praporcyi hałavy i čeles — z całkam pravilnymi praporcyjami. Ja nia viedaju druhoj takoj ratušy i druhoha takoha horadu, dzie mahčyma było b pastavić pierad najvažniejšym budynkam niejkuju pačvarynu, jakaja mocna nahadvaje hołaha mužyka… Adrazu zhadaŭsia Gdańsk, dzie prychilniki maralnaści zmhajucca z prychilnikami histaryčnaj praŭdy za hienitali Neptuna (u seńsie, za klanovy listok na jahonym čelesie) a taksama vypadak Daroty Nieznalskaj…
Viačerniaja Astrava nie zachapiła. Nie rasčaravała tolki z uvahi na Vulicu Stodolni i jaje vakolicy. Sapraŭdy cikavaje miesca, dzie jość z čaho vybirać.
VĚRA. Bieź jaje (kali b my naahuł kudy-niebudź pajechali, u što ja słaba vieru) nam było b ciažej. Nam paščaściła, što heta jana praviała takuju fajnuju ekskursiju. Praktyčna prafesijanalny ekskursavod!
Zaŭvažyŭ, što kali nie staracca havaryć pa-česku, miascovyja čechi mamentalna aryjentujucca i starajucca havaryć pa-polsku. Polskaj jany vałodajuć — prynamsi ludzi sa sfery absłuhi — vydatna. Voś zaŭtra jedziem u Prahu, dzie, mahčyma, nia budzie tak lohka.
Věra, jakaja vučyłasia na žurnalistycy ŭ Varšaŭskim universytecie razam z Baženkaj (a sa mnoj pracavała, pakul isnavała českaja redakcyja na Radyjo Palonija) zachoplenaja Polščaj i palakami. Vyjaŭlajecca, nia tolki jana adna. Polska-českaje pamiežža vielmi cikavaja ŭ sacyjalahičnym sensie źjava.
21.06. MNIE 37
Ranišniaja Astrava. Za voknami śpiavajuć ptuški. Niedzie dalej pracujuć budaŭniki. Noč była ciažkavataja bo łožak mnie dastaŭsia ćviordy, kryvy dy skrypučy. Dzień narodzinaŭ zastaŭ mianie ŭ niezvyčajnym miescy. Mnie 37.
Pieršyja vinšavańni atrymaŭ SMSam ad Ihara. Pryjemna! Da internetu tut dostupu nie było, a tracić čas na kafejki niama nijakaj achvoty. Zrešty, nia tolki čas. Ad sieciva pakul što treba adpačyć. Zaraz pojdziem paśniedać u adnoj ź miascovych nie-internetnych kaviarniaŭ.
Šukali ŭ bižejšaj vakolicy. Ničoha cikavaha. Na Stodolni taksama. Moža hetaja vulica j nie zasynaje, ale kab nia dbać pra tych, chto ŭsio ž śpić a ŭstaŭšy choča paśniedać… Pachadzili-pachadzili, i viarnulisia na hałoŭny rynak, dzie zatrymalisia ŭ niečym, što nahadvaje polskija mlečnyja bary (a ŭ Čechii nazyvajecca bistro). Źjeŭ niešta, što nazyvajecca badaj smaženka. Nie zachapiła, ale jeści možna. Kava ahidnaja, jak zaŭždy ŭ tannych barach. Zakupili ŭ miascovaj kramie krychu kaŭbasaŭ i (ŭrešcie!) miascovaha vendžanaha sała — čysta kab pačastavacca. Karaciej, dahanialisia ŭsimi hetymi viandlinami „ŭdoma”. Smakata!
NAJCIKAVIEJŠYJA — MAŁYJA ROŹNICY
Mabyć sapraŭdy małyja roźnicy, jak zaŭvažyli ŭ filmie Pulp fiction, i jość toje najcikaviejšaje ŭ Eŭropie. U Astravie, naprykład, žyvie šmat cyhanoŭ. Ich vidać na vulicach, i jany pajaŭlajucca nia tolki ŭ kampanii cyhanoŭ, a heta dla mianie niešta novaje. U Polščy jany trymajucca asobna i nia źmiešvajucca z astatnimi homo sapiensami.
Pajšli pahladzieć druhi bierah Astravicy. Tut vielmi zialona! Bačyli stary zamak, ci dakładniej toje, što ad jaho zastałosia i jak niejki aktor u staradaŭnim stroi apaviadaŭ dzieciam, vidavočna małodšym školnikam, niešta nadzvyčaj cikavaje j daścipnaje. U seńsie, apaviadaŭ pra toje, jak u daŭnija časy žyli rycary, jak jany miž saboj zmahalisia i jak prasili ruki ŭ dam itp. Karaciej historyja ŭ vyhladzie zachaplalnaj zabaŭnaj kazki. A usio heta pryviazana da miascovych abradaŭ, tradycyjaŭ. Potym da nas dałučyłasia Věra, jakaja pakazała nam paru takich miescaŭ, jakich my sami b u Astravie nie pabačyli (tuju častku horadu, dzie žyvie Jaromír Nohavica, i ja ŭrešcie papiŭ maraŭskaha piva. Radegast nazyvajecca.
Nia vypić piva na dzień narodzinaŭ — u Čechii! — było b dzikaj niespraviadlivaściu i naohuł čymści niemaralnym. „Nazva hetaha piva chutčej nahadvaje nazvu niejkich polskich lekaŭ” — padumaŭ ja tady. Vyjaŭlajecca, što hetak nazyvajecca miascovy bažok, vierahodna svajak našaha lesavika.
PIŬNAJA MATEMATYKA
Miascovaje piva smačnaje. Ja to j raniej pra heta viedaŭ, ale treba pierakanacca, kab mahčy niešta kazać. Mnie, čałavieku, jaki ličyŭ najlepšym polskaje piva, było dastatkova pačastavacca niekalkimi českimi hatunkami, kab zrazumieć, što ŭ pivie ja mała što razumieju, i što pierada mnoj cełaja galaktyka. Tut zusim inšaja, bahataja kultura pićcia. Tut piva aznačajuć ličbami 10 i 12, jakija ŭ Polščy vyklikali b ździŭleńnie. Pivaŭ i brovaraŭ tut bieźlič, napoi słabiejšyja ale — dziŭna! — smačniejšyja. A jašče (chto b spadziavaŭsia!) na Maravach robiać vino. Adnak pra vino raspaviadu paźniej.
Da kavy ŭ miascovych restaranach dajuć mineralnuju vadu. Akazvajecca, heta kab uraŭnavažyć zapas vady. Sprytna. Miascovyja minerałki, darečy, taksama dosyć smačnyja. Asabliva Magnesia.
PRAHA
Pakul jedziem na Prahu, jość nahoda pryhledziecca da krajavidu i českich vahonaŭ. Jon niečakana cikavy. Adnoj z pryčynaŭ majho vahańnia pierš čym my pajechali ŭ Čechiju była naviaźlivaja dumka: „Nu, chaj sabie j tanna, ale što tam hladzieć? Tam ža mora niama!” Akazvajecca, pahorkavyja krajavidy za vaknom mohuć być ckavyja.
Českija vahony, zdajecca, majuć kryšku vyšejšy standart za polskija. Zrešty, nia viedaju. Jany prosta inšyja, i samo heta cikava. Małyja roźnicy. Mabyć heta j sapraŭdy adzin z najbolš pryciahalnych momantaŭ padarožža pa Čechii, što tut možna nie kłapacicca pra viedańnie movy. I nia treba było chvalavacca. U sensie, čecham jak usim narmalnym ludziam pryjemna pačuć, ź jakoj ciažkaściu čužaziemcy vymaŭlajuć ichnija słoviejki, ale naš z Baženkaj nabor českaj leksiki imkliva razrastajecca. (Na momant pryjeźdu ŭ Prahu składaŭ kala 30-50 słovaŭ. To bok jon byŭ užo dastatkovy, kab ustaŭlajučy polskija słovy j biełaruskija kančatki razmaŭlać, prynosiačy adnačasna šmat radaści čecham, jakija nas navat razumiejuć!)
„NADZIEJA”
Věra paznajomiła nas ź vielmi sympatyčnym Bahdanam, jaki zajmajecca pradukcyjaj nietypotych miašanak raślinnych ekstraktaŭ z maraŭskim vinom. Firma „Nadzieja”. Jon i zaprasiŭ nas da siabie na paru dzion, kab paznajomić z praduktami. Takim čynam, paśla Prahi jedziem znoŭ u Astravu i pabačym vakolicu.
Takoha napoŭnienaha padziejami dnia narodzinaŭ ja daŭno nia mieŭ.
Z Alaksiejem Dzikavickim siadzieli da 4 hadziny nočy. Za pivam i cikavaj razmovaj nie zaŭvažyli, jak lacić čas. Akazvajecca, tut možna kupić dobraje vino ŭ raźliŭ — jak kaliści kvas ci piva ŭ Biełarusi! Małajcy, čechi!
DZIEŃ NA NAHACH
Vulica Novy śviet
Niejkaja łodka.
Ceły dzień chadžeńnia heta ciažka. Asabliva kali na dvary horača, a hałoŭka ad učorašniaj miešaniny piva ź vinami vyrazna ciažejšaja, čym treba. Takich vialikich kolkaściaŭ cikavych i pryhožych miescaŭ u adnym miescy ja nia bačyŭ jašče nikoli. Tamu my chadzili, chadzili, hladziei, hladzieli… Baženka fatahrafavała. Ja nie lublu fatahrafavać padčas takich turystyčnych pajezdak, bo mnie važnyja ŭražańni a nie dakumentacyja. Fotak poŭna paŭsiul. Uražańniaŭ nia kupiš. Zrešty, mabyć kali b jana nie fatahrafavała, ja niesumnienna mieŭ by inšy padychod. Ja spadziajusia, heta častkova tłumačyć, čamu na bolšaści zdymkaŭ fihuruju ja.
Na Hradčanach doraha. U paraŭnańni da Astravy tut uvohule darahavata, a ŭ najbolš turystyčnaj častcy — tym bolej. Tańniej za Varšavu, ale… Jašče adzin restaran z vyjściem da mora.
MEKKA TURYSTAŬ
U Prazie roznamoŭnyja natoŭpy. Heta asnoŭnaja prykmieta centru horadu, dzie, zdajecca, českaj movy zastajecca zusim niašmat. Pryjemna časam adčuć siabie častkaj śvietu, adnym z hetych raziaŭlenych pałomnikaŭ-trutniaŭ, zachoplenych magijaj miascovaj stalicy. Źlicca ź ichnym rečyščam i dryfavać. Biezumoŭna, tut jość čym zachapicca! Pa-anhielsku havoryć uvieś sektar pasłuh. Praŭda, hetymi pasłuhami my staralisia nie karystacca, ale tym nia mienš heta zaŭždy pakidała nadzieju, što kali našaj českaj movy čechi nie zrazumiejuć, dyk my ź imi pa niamiecku albo anhielsku…
Varšavie ŭ sensie turystyčnaj pryvabnaści vielmi j vielmi daloka da Prahi. Dy j infrastruktura ŭ nas značna značna mienš raźvitaja. Uziać chacia b prybiralni. U centry Varšavy adzinym ratunkam dla turystaŭ „u patrebie” źjaŭlajucca McDonaldsy i padobnyja miescy. Tut ža prybiralni bačnyja na kožnym kroku. Nie abaviazkova ŭ restaranach. Navat bačyli prybiralniu-aŭtamat. Tamu na tutejšym starym horadzie nie śmiardzić mačoj… Darečy, pry śmietnikach tut jość papiarovyja pakieciki dla haspadaroŭ sabak. U sensie — dla sabačaha haŭna, jakoje haspadary vierahodna majuć abaviazak prybirać. Nia ŭsie heta robiać, jak ja zaŭvažyŭ, ale napramak raźvićcia słušny.
KNEDLIKI
Aprača českaha piva dy škła, Škody j Věry ja ćviorda viedaŭ, što Čechija heta Knedli. Nikoli navat nie zadumvaŭsia, jak jany mohuć vyhladać i jaki mohuć mieć smak.
Vierahodna maje spadziavańni byli praźmierna vysokija, bo knedli mianie nie zachapili. A moža jany byli nia nadta dobra zroblenyja. Voś hulaš spadabaŭsia, ale jaho ja j raniej viedaŭ. Nu, ničoha nia zrobiš, była niepaŭtornaja nahoda adkryć niešta novaje. Nichto nie abiacaŭ, što jano budzie jašče j smačnaje. Darečy, pra adkryvańnie…
MY JAK TYJA KALUMBY
Praha ŭsio ž zanadta vialikaja, kab voś tak chutka jaje abskočyć. Nu, my ž nie japoncy, my ž nia fotki siudy pryjechali rabić… Nam ža j vypić chočacca, i zakusić, i znoŭ… Zrešty, abaviazkovych punktaŭ prahramy ŭ nas amal nie było, tamu ŭsio, što my sustrakali pa darozie, było našymi cudoŭnymi adkryćciami. Vierahodna, u bahaćci zakutkoŭ staroj Prahi kožny moža znajści svajo fajnaje mieca i byvać pieravažna tam. Prynamsi ja b hetak zrabiŭ, kali b tut žyŭ. A moža j nie, chto jaho viedaje. Mahčyma, što znajšoŭ by sabie cikavaje miesca zdalok ad natoŭpaŭ turystaŭ.
Ajojajoj… Nohi huduć ad stomy, a kab pabačyć i abyjści ŭ Prazie ŭsio patencyjna cikavaje treba prajści nia mieniej, čym toje što my prajšli dahetul… I chočacca i nia možacca. Niekatoryja pracesy vymahajuć pavolnaha vykanańnia. Treba zapavolicca, bo ŭ hałopie čałaviek pačynaje być japonskim turystam, a nam ź imi nie pa darozie.
Oj, čaho ja hetak da japonskich turystaŭ pryčapiŭsia? Ok, budu zamianiać hety vyraz inšymi słovami. Darečy, dziŭna, čamu JANY (nu, nia vyrazy, a tyja, kaho ja mieŭ zamianiać inšymi vyrazami) nosiać reśpiratary? Narmalnaje ž pavietra, a horad vielmi zialony… Dzikuny, jak lubiŭ kazać brat Piłsudskaha Piłsudski, što ź ich voźmieš? Vierahodna biez reśpiratara pajezdka nie ličyłasia b udałaj, nie była b „pa poŭnaj prahramie”.
Vierniemsia adnak da nas.
Nam ščaścić na dobrych ludziej. Ja hetaha jašče nie pisaŭ? Dyk voś, nam ščaścić. U Prazie nas haścinna pryniaŭ u svaju kvateru Alaksiej Dzikavicki. Słužbovaje žytło svabodaŭskich žurnalistaŭ prystojnaje. Dobry rajon, centar, 5 chvilinaŭ pieššu ad pracy, videadamafon.
Darečy, my ž naviedali taksama redakcyju Svabody! Heta varta zanatavać. Dakładnaja data: 22 červienia 2005 h.
NIEKALKI HŁYTKOŬ SVABODY
Z ranicy (11.00) sustrelisia z Bušlakovym, jaki zavioŭ nas na padabied va ŭlubiony restarančyk Bahumiła Hrabala. Hlučna Samota nazyvajecca. My tudy j raniej namahalisia trapić, z Alaksiejem, ale niešta zašmat było ludziej.
Paśla padabiedu pajšli krychu pałazić pa starym horadzie i na Svabodu.
Interviju dla sajtu www.Łacinka.org.
Svaboda — heta ŭzrovień. Uładzia Katkoŭski, Juraś Bušlakoŭ i ja.
Pracujuć taksama ŭ ličbavaj systemie, ale ŭ inšaj.
Firma z razmacham, što j kazać. Abkładzieny betonnymi „vałami” budynak, abstaŭleny ŭzbrojenaj achovaj, z fatahrafavańniem haściej i inšymi navavarotami. Čamuści mianie rasčaravała što na budynku nie było vialikaha firmovaha znaku. Paŭsiul aŭtamatyka. Navat u prybiralniach.
U redakcyi atmasfera zasiarodžanaści. Bačna, što tut ludzi pracujuć. Znervavanaja, jak zaŭždy, była tolki Volha, ale mahčyma što heta jana na Jaryłu była złaja, bo vyjšła, što praz nas jon spaźniŭsia na niejkija 50 chvilinaŭ bolej, čym spaźniajecca zvyčajna.
Na dziažurstvie 12 asobaŭ. Akazałasia, što niekatoryja nas navat čakali.
Pryjemna było pabačycca ŭ reale z Uładziam Katkoŭskim i słavutym Siarhiejem Šupam! Mienavita pabačycca, bo zajomyja my, jak mnie zdajecca, zdavion. Supolnaja viačera z pićciom piva Velvet (jakoje niečym nahadvaje Guinnessa) była adnym z najbolš sympatyčnych momantaŭ naviedvańnia Prahi.
A pamiž Svabodaj i viačeraj my łazili pa tych častkach Hradčanaŭ, jakich nie paśpieli zaličyć dahetul.
Što j kazać… Lepiej pahladzieć zdymki.
Juraś daŭ mnie krychu novych knižak. Miž inšym PRAVAPIS. Ciapier u mianie jość i papiarovaja versija. A jašče my pahavaryli ź im pra jahonaje staŭleńnie da łacinki. Jak ja j padazravaŭ, jon dyplamatyčna ŭchiliŭsia ad pramoha adkazu. Nu, što jość, toje jość. Pastaŭlu na łacinku.com tak ci jnakš. Chaj budzie procivaha da aptymizmu Saŭki.
Što jašče? Akazałasia, u sensie, nam tak skazali praskija biełarusy, što ŭ Astravie nas tak dobra razumieli z prostaj pryčyny: bo Maravy heta (mierkavańniem bolšaści čechaŭ) zusim nia Čechija… Zrešty, našyja bojazi adnosna zdolnaściaŭ sapraŭdnych praskich čechaŭ razumieć toje, što my namahajemsia pradstavić u jakaści češčyny taksama byli niasłušnymi. Nas najčaściej razumieli i navat raz zdaryłasia trapić na aficjanta, jaki niabłaha havaryŭ pa-polsku. Českaja mova vartaja taho, kab lepiej jaje vyvučyć. Budziem jeździć. Budziem vyvučać.
MARAVY Z BLIZKA
Oj, bližejšaje znajomstva z Bahdanam było niezvyčajnaj pajdziejaj. Heta dziakujučy jamu možna było paznajomicca z sapraŭdnymi čechami bližej, pabačyć ich u naturalnych umovach, a nie ŭ turystyčnaj versii. Paznajomilisia taksama ź niekalkimi jahonymi susiedziami pa vioscy, prafesarami astraŭskaha ŭniversytetu. Ciapier možna śmieła źviartacca pa kansultacju. Praŭda, pa-česku, ale ŭrešcie heta ciapier nie takaja j čužaja mnie mova.
Bahdan vučyŭsia ŭ Krakavie i cudoŭna vałodaje polskaj. Jon pracavaŭ žurnalistam na českim radyjo j TV, byŭ niejkim čynoŭnikam u českim ministerstvie zamiežnaha handlu, a ciapier zajmajecca drobnym biznesam: pradaje lačebnaje vino z ekstraktami z počkaŭ dubu, sasny, kaštanu, lipy j buku. Vychodzić sapraŭdy smačnaja miašanka! Kali ŭbačycie takuju etykietku ź litarami M-M — kuplajcie.
Vakolica, u jakoj žyvie Bahdan z siamjoj: žonkaj Ivette, synam Daryjušam dy čarniavaj dačuškaj Andreaj — vioska Čeladna nadzvyčaj malaŭničaja. Ja nie amatar hor, ale tam adčuvałasia niejkaja takaja pryjemnaja raźniavolenaść. Mahčyma heta častkova z pryčyny maraŭskaha vina, jakoha ciaham dvuch dzion ja načastavaŭsia pa samaje „ne možu”. Voś žyvie čałaviek i nia viedaje, što pobač takija bahaćci. Kali skončacca tyja napoi, jakija Bahdan daŭ nam na darožku, treba budzie znajści ŭ Varšavie kramu, dzie možna kupić jahonuju pradukcyju.
PODRÓŻE KSZTAŁCĄ
Naahuł my tut šmat čaho daviedalisia. Hetaja fiška ź lačeńniem ekstraktami nazyvajecca gematerapijaj. Viadomaja z daŭnich časoŭ, ale čamuści ŭ apošnim stahodździ zamienienaja farmaceŭtyčnymi syntetyčnymi preparatami, jakija, jak viadoma, časam lečać, a časam kalečać. A pra preparaty z počkaŭ raślin ničoha drennaha nia skažaš. Karaciej, treba padumać, jak heta ŭ Polščy raskrucić. Peŭnyja idei jość.
Bahdan vialiki zaŭziatar aptymalnaha charčavańnia. Biez vuhlavodaŭ. Padychod nia novy, i, zdajecca, całkam naturalny. Takaja dyjeta dazvalaje jeści šmat tłustaha. A kali zapivać usio hetaje miaska dobrym vinom, dyk, jak kažuć, čamu ž mnie nia pieć…
ЗДEСЬ БЫЛ KIPIЛ
Akazvajecca, na Maravach naradziŭsia Freŭd. Na jahonym domie, kažuć, visić adpaviednaja infarmacynaja doška. Nia bačyli. Pavieryli na słova.
Z bahdanavaha panadvorka bačnaja hara, na jakoj byli Kirył z Metodym. Voś cikava, što nikomu ź miascovych — a tut cełaja miašanka narodaŭ: čechi, słavaki, palaki ci mabyć dakładniej było b kazać silezijcy j maravy pieramiašanyja miž saboj u samych roznych praporcyjach — nikomu nie prychodzić u hałavu karystacca kirylicaj. A Kiryła z Metodym ceniać.
Na viaršyni taje hary, dzie razharnuli (a moža zharnuli — dakładna nia viedaju) svaju dziejnaść kirylizatary jość jašče j pomnik pahanskamu bohu Radegastu. Nia viedaju, ci siabravaŭ jon z kirylicaj, ale niesumnienna jahonaja spadčyna pakinutaja čecham chacia b u vyhladzie dobrych brovaraŭ sapraŭdy vialikaja. Nia toje, kab kirylizataraŭ ja nie caniŭ, prosta tak niejak padumałasia.
Najvyšejšaja za ŭsie tut Łysaja hara. Jak kožnaja łysaja hara jana łysaja nahary. Ničoha bolej pra jaje, badaj i nia skažaš. Vierahodna Radegast lotaŭ (ci chadziŭ?) na hulanki da čaradziejkaŭ na Łysuju haru.
Škada, što ŭ Čeladnaj my byli hetak koratka.
Nastupnaha dnia Ivette zaviezła nas razam z Bohdanam i Andrejkaj u Skočów. Za miažu. Čechiju škada było pakidać. Pa darozie Andrejka śpiavała pieśni svajoj ulubionaj Maryli Rodowicz. Voś dzie ŭzajemapraniknieńnie kulturaŭ! Dzicia z siamji čecha j słavački vychavanaje na polska-českim kulturnym pamiežžy maje niebłahi start u žyćcio.
Jedučy 140 km/h pa dobraj českaj darozie my dabralisia da Ciešyna viemi chutka. Nia dziva, što miascovyja ludzi čaściakom jeździać u Polšču prosta pa kaŭbasu. Akazvajecca, jany lubiać polskija kaŭbasy.
ZNOŬ (pra luboŭ) POLŠČA
Pierajeźd miažy na mašynie zaniaŭ moža 40 sekund. Bahažnika ź vinom nie kantralavali. Heta ž kolki dobraha piva biez akcyzaŭ možna pieravieźci!
Skoczów zapamiataŭsia badaj tolki cikavaj staroj častkaj, jakuju intensyŭna remantujuć. Hetym jon nahadvaje Astravu. Vidać i tut eŭraźviazaŭskija srodki dajuć impuls dziela raźvićcia. A tak miaścina davoli pravincyjnaja. Z pretenzijami na kurortnaść albo niešta takoje. Hetakža jak i Ustroń, dzie nas haścinna pasialili ŭ hateli „Sasanka”. Pa hetym baku miažy nas pryjmali znajomyja Bahdana. Faaaajny ŭ ich domik. Pierakanaŭsia: mebla zroblenaja pad staruju sama pa sabie nia robić klimatu. Paznajomilisia ź Mirkam dy Dankaj. Jany zajmajucca miž inšym tym, što vykarystoŭvajuć českija raślinnyja ekstrakty dziela lačeńnia ludziej. Kažuć, što paśpiachova. Ichni syn, jak akazaasia, dziejny viceministar zdaroŭja Polščy. Upss… Nu, siamiejka… Niejkija jany dziŭnavaścieńkija ŭsie. Nu, pastavili nam noč u hateli, i dobra. Praŭda, ja nie zusim zrazumieŭ navošta. Moža zrazumieju kaliści, jak padrastu. A pakul što budu škadavać, što nas hetak rana zabrali z Čechii.
Adzinaje, što tut ja adkryŭ, heta miascovy vid pizzy. Šery viaskovy chleb režuć taŭščynioj cantymetry ŭ dva, na jaho kładuć zahadzia ŭpiečanaje pikantnaje miasa, pieramiašanaje z razdroblenym časnykom i paprykaj. Atrymanuju kučku (chaj budzie horačka, bo tut vakoł hory) pakryvajuć parezanym na spagetti syram i staviać u piečku. Dumaju, varyant z duchoŭkaj i bekonam dy kaŭbasoj taksama projdzie. Chleb robicca fajnieńka prypiečany, prapitvajecca tłuščam i vodaram časnyku. Jeści jak pizzu.
VIARTAŃNIE
Kvitki na ciahnik u Varšavu kuplali na miescy, u Skočavie. Kuplalii dva bilety la vakna ŭ kupe nie dla kurcoŭ a atrymali dva bilety ŭ prachodzie ŭ kupe dla kurcoŭ. Krychu źbiantežany pravadnik sumna słuchajučy maje zaŭvahi nie vahajučysia sarvaŭ z kupe nalepku „Tut možna kuryć” i praz momant načapiŭ novuju: „Nie kuryć”. Praŭda, voknaŭ jon nam kampensavać nijak nia moh, chacia staraŭsia jak moh zachavać dobruju minu. A my niejak pavoli abmiakli i kančatkva adčuli siabie ŭ Polščy. U krainie z kiepskimi darohami, bardakom paŭsiul dzie tolki mahčyma zrabić bardak, i smačnaj kaŭbasoj.
Miž tym, našaja pajezdka ŭdałasia.
Bolš za toje, SPADABAŁASIA. Vielmi!
Ciaham karotkaha času pabačyli stolki novaha, kolki ciaham hodu nia bačym. Paznajomilisia z susiedniaj krainaj, jaje bahataj i cikavaj kulturaj, u niečym admietnaj, a ŭ niečym padobnaj da polskaj. Paznajomilisia z vydatnymi ludźmi: Bahdanam, Ivette, ich dziećmi, Honzam i jahonaj žonkaj Renataj… Z čechami, słavakami, maravami. Žyŭcom pabačyli niekatorych svabodaŭskich biełarusaŭ, jakich tysiaču hadoŭ nia bačyli, viedali zavočna albo tolki ź virtualnaj prastory.
VYSNOVY
Treba sustrakacca ź ludźmi ŭ reale. Razam papić piva zaŭždy pryjemniej, čym paasobku. Ništo hetak nie dapamahaje paznajomiccca ź novaj kulturaj, jak kantakt ź ludźmi.
Pierad pajezdkaj zusim nie abaviazkova ŭsiaho dakładna planavać. Naahuł planavać nia treba! Tady jość šaniec adčuvać siabie adkryŭcam. U takich pajezdkach varta sabie dazvolić hetuju raskošu! Kali nam chočaccsa niekalki dzion pravieści ŭ niejkim niezvyčajnym miescy, dastatkova „wsiąść do pociągu byle jakiego” i raźniavolicca. Adčuć atmasferu. Inšaje pryjdzie samo.
Českaja mova vartaja taho, kab jaje viedać lepiej. Admysłova vyvučać jaje času peŭna nia budzie, značyć treba ŭ Čechiju jeździć.
Abaviazkova treba budzie znajści chacia b tydzień i prajechacca na rovary pa Maravach.
Pajezdki daŭžynioj u niekalki dzion na karotkija adlehłaści (nu, skažam da 1000 km) absalutna nie stamlajuć i nie vymahajuć asablivych finansavych nakładaŭ, a tak raźvivajuć!
Treba jeździć.