Dec 2 2009

Rewers

Obejrzeliśmy z Bożenką “Rewers” w ramach orangeowych śród. 30 minut reklam + 90 minut filmu, o ile da się to tak nazwać. Film jest bardzo „polski”. Kiepski montaż, niechlujna scenografia, brak dbałości o detale, pokazywane często i w zbliżeniach, wyświechtane efekty typu “lekki żar”, nierówny montaż, „nowatorskie” efekty dźwiękowe… Dialogi… Tak, właśnie. Niedobre. Reżyser ewidentnie chciał coś powiedzieć, ale się nie dowiedzieliśmy, czy ma coś do powiedzenia. „Ambitne”, bardzo „ambitne” kino. Jeśli nie byliście, ostrzegam.

Wahałem się, czy pisać o tym na blogu, bo znów się zacznie, że wszystko krytykuję. Niech stracę.

Update. Właśnie przegoogliłem temat. Okazuje się, że film ten zdobył wiele nagród, jest nowatorski, odważny, itp, więc biednemu widzowi pozostaje się albo zachwycać, albo pogodzić się z tym, że jest ślepy, głuchy i durny.


Oct 21 2009

Wybiórcza wrażliwość

Wiem, że to taka miejscowa specyfika, folklor, i że nie warto się przejmować, domagać się innego podejścia (ja się już nie domagam), jednak za każdym razem jak słyszę albo czytam w polskich mediach wyraz “Kresy wschodnie”, jest mi za Polskę głupio. A że Polsce za siebie głupio nie jest prawie nigdy, wyjaśnię to na przykładzie.

Polacy strasznie się oburzają — nawet (sic!) wciągają w to dyplomację — na “polskie obozy koncentracyjne” w zachodnich publikacjach, apelują o wrażliwość, ą-ę… A sami? Lepsi?

Jeszcze kilka lat temu Polska obnosiła się w UE ze swoją “znajomością wschodu”, wszem i wobec twierdziła, że jeśli chodzi o wschodnich sąsiadów Unii, to ona dopiero się na nich zna. No… Jak cholera.

Belka, zadufańcy! Szukajcie belki we własnym oku! O, tu, tu, tu, trochę wyżej i wprawo. Dobrze! Bo będziecie przekazywali tę żałosną bezmyślność z pokolenia na pokolenie, i jeszcze będziecie się tym szczycić.


May 12 2009

"Świat według Nohavicy"

Jarek kilka dni temu został dziadkiem! I to jest chyba jedyna miła wiadomość dla polskich fanów świata Nohavicy. :)

Dowiedziałem się o tym na “koncercie którego nie było”, ale który jednak był, choć świata Nohavicy tam nie było. Nie było głębi, ciepła i energetyki tak charakterystycznych dla Nohavicy. Była natomiast jakaś udawana rubaszność, zaś brak umiejętności trafiania w nuty (bo i po co, prawda?) nadrabiano miną. Melodii wykonawcy również specjalnie nie znali. Widać było, że dla wielu z nich to była żenująca “fucha”.

Promowany przez Trojkę “Świat według Nohavicy” (n.b. wtórny wobec “Těšínské Niebo – Cieszyńskie Nebe”) wg. mnie okazał się klapą i profanacją twórczości Jarka Nohavicy. Tu można posłuchać fragmentów. Płyty postanowiłem nie kupować.

Przy okazji straciłem chęć tłumaczenia tekstów Jarka na białoruski. Nie da się przetłumaczyć Nohavicy nie tracąc po drodze Nohavicy. A jak mam stracić, to na co komu takie tłumaczenie?