Dopisy na temu: Nia raju

Raŭniajsia na Maskvu!

Apošnim časam kali čuju pra novyja „pośpiechi” Akademii imia Navuk BSSR, ruka adrazu chapajecca za kišeń. Bo ź imi jak z amerykanskim kinom: niezaležna ad taho, što i jak pačynajuć, viadoma, jak skončycca.

Siońnia, vo, daviedalisia, što hetyja radasnyja tvorcy „pierakłali vajskovuju słužbu na biełaruskuju movu”.

Znoŭ, jak i ŭ vypadku ź nie-da-łacinkaj, tavaryšy-akademiki zamiest čerpać ź biełaruskaj tradycyi ŭziali j prydumali svajo „dzicia”. I znajšlisia navat amatary pahuškać hetaha dzicionka, jakim nie pieraškadžaje, što naradziŭsia jon miortvym. A ŭ vojsku hetaja trasianka, ja tak razumieju, pojdzie „na ŭra!”

Spadabałasia farmuloŭka, cytavanaja z sajtu „Žydaradziva”, maŭlaŭ, „pierakłali statut i inšaje na movu tytulnaj nacyi”. Ot ža ž… Z drobnych prykładaŭ bačna, nakolki hety pierakład śviedčyć pra tuju tytulnuju nacyju. Nakolki ja zrazumieŭ, tam kiravalisia (da bolu znajomym) pryncypam, kab mova tytulnaj nacyi nie adroźnivałasia ad rasiejskaj. Pabačym, moža kali viarnusia da padrabiaznaha razboru. Niuans cikavy. Bo „tytulnaja nacyja” sapraŭdy niedzie tak i havaryła b, kali b jaje prymusić užyvać „tytulnuju movu”.

U mianie ŭ vojsku (1987-89) byŭ adzin siaržant. Biełarus. Krykklivy, jak amerykanski siaržant, adno što nie najomnik, i nie za amerykanskija hrošy. Dyk jon užo tady ŭžyvaŭ frazački, typu: „Раўняйся, на хуй!” albo „Салдат, стань на хуй!” Bieź nijakaj akademii. Prosta, u jaho hetaje „на хуй” niejak aŭtamatam vyskokvała. My, navabrancy, na pačatku prosta nie mahli ŭstrymacca ad śmiechu, ale potym niejak abmiakli, u čym nam vielmi dapamahli spluščanyja guziki, kali vy razumiejecie, pra što ja.

A… Ja tut raśpisaŭsia, choć planavaŭ tolki zanatavać, što ŭ hetaj sytuacyi asabliva škada Franka Viačorku. (Kolki jamu tam zastałosia ŭ hetym pałonie?) Zrešty, nia tolki Franka, kali ŭžo surjozna.

Jak zrabić srač

Adzin pajšoŭ vajnoj na ŭłasny rozum, i radasna pieramoh jaho, vyjmajučy prykłady z kantekstu, i kładučy ich u inšy kantekst. Druhi ŭziaŭ usio heta, i raźviŭ „vučeńnie”, kidajučy haŭno na ventylatar.

Nie sprabujcie zrazumieć, kudy jany niasuć svaju kryŭdu, tak horda trymajučy jaje nad hałovami, ale kali vas cikavić pryroda srača, vy jaje ŭžo viedajecie. Vizualizacyja tut.

GNOME aka ГНОМ

Ot, nia pieršy raz baču, a zaŭždy biantežusia, i ciapier niešta nie ściarpieŭ. Kali ŭklučyć biełaruski łacinkavy interfejs, časam siam-tam va Ŭbuntu jak tyja vošy vyłaziać kiryličnyja frazački — pradukt radasnaj tvorčaści kahości, u kaho, ja spadziajusia, ruki ŭžo adsochli.
Zdymak_ekranu-%D0%9F%D0%B0%D1%82%D1%80%D0%B0%D0%B1%D1%83%D0%B5%D1%86%D1%86%D0%B0%20%D0%BF%D0%B5%D1%80%D0%B0%D0%B7%D0%B0%D0%BF%D1%83%D1%81%D0%BA.png
Lakalizatary sranyja. Prosta Naša Niva niejkaja! A potym jany ździŭlajucca: „čamu heta ludziam nie padabajecca Linux?” Ci „čamu heta ludzi nia lubiać biełaruskaj lakalizacyi/movy?”. Tamu!

Rewers

Obejrzeliśmy z Bożenką “Rewers” w ramach orangeowych śród. 30 minut reklam + 90 minut filmu, o ile da się to tak nazwać. Film jest bardzo „polski”. Kiepski montaż, niechlujna scenografia, brak dbałości o detale, pokazywane często i w zbliżeniach, wyświechtane efekty typu “lekki żar”, nierówny montaż, „nowatorskie” efekty dźwiękowe… Dialogi… Tak, właśnie. Niedobre. Reżyser ewidentnie chciał coś powiedzieć, ale się nie dowiedzieliśmy, czy ma coś do powiedzenia. „Ambitne”, bardzo „ambitne” kino. Jeśli nie byliście, ostrzegam.

Wahałem się, czy pisać o tym na blogu, bo znów się zacznie, że wszystko krytykuję. Niech stracę.

Update. Właśnie przegoogliłem temat. Okazuje się, że film ten zdobył wiele nagród, jest nowatorski, odważny, itp, więc biednemu widzowi pozostaje się albo zachwycać, albo pogodzić się z tym, że jest ślepy, głuchy i durny.

Duraść?

Biełaruskaja vakolica (nia tolki) sieciva ažyviłasia, i rychtujecca ščylnymi radami vyjści na pierapis nasielnictva, kab luboj canoj dakazać (kamu?), što toje, što jany bačać u lustry — niapraŭda. Zadača hučyć: zrabić tak, kab ź pierapisu vynikała, maŭlaŭ u Beseseryi ŭ vialikich kolkaściach žyvuć biełaruskamoŭnyja biełarusy. Tak.

Mahčyma, aŭtary hetaj duraści prosta robiać sabie pijar. A moža bajacca apynucca ŭ mienšaści. Jak invalidy. Jak filatelistty. Jak (dažylisia!) gei ź leśbijankami. Ja razumieju, što heta peŭny dyskamfort — być pradstaŭnikami tytulnaj nacyi i moŭnaj mienšaści adnačasova. Ale heta ž fakt! Dyk čaho jaho chavać? Ad kaho? Usie ž i tak usio viedajuć!

Sajt budzma.org stvaryŭ navat (nie zusim pa-biełarusku, ale kiepskaja biełaruskaja jakraz ichniaja vizytoŭka) admysłovy zaklik da ludziej, pad jakim padpisałasia niamała viadomych i šanavanych asobaŭ. Dumaju, abduryli hetych ludziej, albo padpisalisia jany nie padumaŭšy. Bo pad čym jany padpisalisia? Pad ahulnanayjanalnaj inicyjatyvaj falsyfikavać vyniki daśledvańniaŭ? Duraść.

Ci ja čahości nie razumieju?