(…) Mižvoli dumaju pra maju krainu, pra biednuju Vuhorščynu, jakaja ciapier mienavita musić i jakraz ciapier choča dałučycca da henaj Eŭropy. Treba jaje aścierahčy — razvažaju ja la balustrady Glaryjety — što jana moža rasčaravacca, treba jaje aścierahčy pierad psychičnymi nastupstvami rasčaravańnia, treba aśviacić jaje, što rasčaravańnie heta pačatak darosłaści, ale toić u sabie j siły i viedy. Mnie znoŭ zhadvajecca Hans Castorp i dumka, što da zdaroŭja viaduć dva šlachi: adzin naturalny, a druhi praz chvarobu, i jon słušny. Moža — dumaju sam sabie — niešta padobnaje i sa svabodaj: što šlach da jaje viadzie praz źniavoleńnie, i što hety šlach, jaki stajecca śviedčańniem historyi, akupleny bolem. Ci Eŭropa jašče zdolnaja dać takoje śviedčańnie? Ci zrazumieje, što ŭ jaje vyćviłuju, zdaminavanuju ekanomijaj ekzystencyju mienavita Ŭschodniaja Eŭropa ŭdychnie dušu, što tolki dziakujučy Ŭschodniaj Eŭropie jana ŭvaskreśnie i abudzicca dziela novaha žyćcia.(…)
Imre Kertész,
„Budapešt, Viena, Budapešt”
(…) Ad času, kali Nietzshe abvieściŭ, što Boh pamior, paŭstała surjoznaja prablema, chto maje — aprača, viadoma, elektronnych bazaŭ źviestak, stvoranych u adpaviednych orhanach — vieści kartateki; karaciej, chto hladzić jak my žyviem, pierad kim čałaviek pavinien raźličycca, jak u etyčnym, hetak i, darujcie, ale ja heta vymušany skazać, u transcendentnym razumieńni hetych słovaŭ. Čałaviek ža takaja istota, jakoj nieabchodny dyjaloh, čałaviek biezupynna havoryć, a toje, što, ci pra što jon kaža, kažučy pra svaje kłopaty j turboty, słužyć nia tolki apisańniu, ale źjaŭlajecca taksama śviedčańniem, i čałaviek u duchu — „padśviadoma” — prahnie, kab śviedčańnie stałasia jakaściu, a jakaść siłaj, zdolnaj farmavać pryncypy. Albert Camus u Zbuntavanym čałavieku kaža, chacia, zdajecca, jon tut idzie za Shelleyem, što „paety — pravadaŭcy śvietu”. Dumaju, nam dobra było b zychodzić mienavita z hetaha. Bo chacia j praŭda, što paety — hetuju katehoryju treba razumieć vielmi šyroka, zaličajučy ŭ jaje ŭsich ludziej, adoranych tvorčaj fantazijaj — nie farmujuć prava jak jurysty ŭ parlamencie, adnak jany źjaŭlajucca tymi, chto paddajecca pravu, tamu pravu, dziejnamu ŭ śviecie pravu, jakoje stvaraje i akreślivaje historyju, usiu historyju čałaviectva. A paet heta toj, chto nikoli nia moža supracivicca pravu, bo tady b jahonamu tvoru pierastali daviarać, a značyć heta byŭ by drenny tvor. Dazvolcie ŭsio ž hety niaŭłoŭny ale nastolki istotny pryncyp, jaki nia tolki kiruje našym rozumam, i jaki my sami ŭzbahačajem svaim ułasnym žyćciom, bo ŭ advarotnym vypadku jon nia moh by jsnavać, ź niastačy inšaj idei nazvać ducham apovieści, terminam, začerpnutym z Tomasa Manna. Bo hety pryncyp akreślivaje što i jakim čynam stajecca elementam mitu, što zachoŭvajecca ŭ vialikim histaryčnym archivie cyvilizacyi, chacia hetaje rašeńnie nieadnakrotna chacieli zarezervavać sabie ideolahi hetaha śvietu. Ale im heta nikoli nie ŭdajecca, prynamsi nia tak, jak im chaciełasia b. Pra toje, što staniecca ź mitam, vyrašaje niešta zusim inšaje, supolnaje rašeńnie, u jakim adlustroŭvajucca i sapraŭdnyja psychičnyja matyvy, i tuha pa spraviadlivaści. Hetyja historyi, a jany ž kažuć pra dabro j zło, akreślivajuć dalahlady našaha štodzionnaha žyćcia, i naš śviet, abmiežavany hetymi dalahladami, pranikaje niastomny šept pra dabro j zło. Zaryzykuju śmieła śćvierdzić, što ŭ peŭnym sensie i na peŭnym uzroŭni my žyviem vyklučna dla ducha apovieści, i što hety prysutny va ŭsich sercach i rozumach duch zaniaŭ siońnia miesca duchova niaŭłoŭnaha Boha; heta jon źjaŭlajecca tym zrokam, jaki my adčuvajem na sabie i praź jaho my niešta čynim albo čahości nia čynim.
(”Nieprzyemijalność obozów”, Lekcyja, pračytanaja ŭ teatry Thalia, 1990)
(…)Fakt, što palityka stałasia nia tolki advarotnaściu kultury, ale navat jaje voraham, źjaŭlajecca svojeasablivaj rysaj dvaccataha stahodździa. Heta nie naturalny ład, a adarvanaja ad kultury palityka praz uładu atrymoŭvaje dostup da ničym nie abmiežavanaha adzinaŭładździa, i niasie vialikija straty — kali nie ŭ ludziach i materyjalnych kaštoŭnaściach, dyk niesumnienna ŭ ludzkich dušach. Pryładaj hetaha źniščeńnia źjaŭlajecca idealohija. U dvaccatym vieku, u hetym strašnym vieku devaluacyi ŭsialakich vartaściaŭ idealohijaj stałasia ŭsio toje, što kaliści było vartaściu. A vialikaja prablema ŭ tym, što sučasnyja masy, jakija nikoli dahetul u kultury nia ŭdzielničali, idealohiju zasvojvajuć jak kulturu. Isnuje šmat pryčynaŭ hetaha, a adnoj ź ich źjaŭlajecca toje, što masy pajavilisia ŭ momant hłybokaha — mahčyma najhłybiejšaha — kryzysu vartaściaŭ zachodniaj cyvilizacyi; nie analizujma ciapier padrabiaznaściaŭ pryčynna-nastupstvavych suviaziaŭ. Chaj nam budzie dastatkova, što znajšlisia ludzi, jakija pry dapamozie admysłovych technikaŭ, vypracavanych aparatami palityčnych partyjaŭ pačali kiravać hetymi masami, a potym vykarystoŭvać ich dziela ŭłasnych metaŭ. Badaj Tomas Mann skazaŭ niekali, što dastatkova nazvać natoŭp narodam, kab možna było vykarystać jaho da ŭsiaho. Dziela hetaha navat nie było nieabchodnaści ŭ tatalnaj dziaržaŭnaj uładzie, dastatkovy aŭtarytaryzm, systema Franco, Dollfussa, ci Miklósa Horthy, kab relihiju, patryjatyzm ci kulturu źvieści da roli pryłady nianaviści.
(…) U pieršy momant śviet vakoł nas zdajecca nierealnym, padčas kali heta my sami stajemsia nierealnymi. Albo naadvarot: čałaviek ličyć siabie čužoj istotaj, padčas kali jon atajasamiŭ siabie z čužym jamu vonkavym atačeńniem. Maja žonka, amerykanka, na ščaście nie znajomaja z usimi hetymi ŭschodnieeŭrapiejskimi chibami, źviarnuła ŭvahu, što za kožnym razam, kali my za niedzie miažoj, u maim charaktary adbyvajucca dzivosnyja źmieny. U čužoj krainie ja adčuvaju siabie jak doma, u svajoj krainie ja jak toj čužyniec. Ź ludźmi, što razmaŭlajuć na zamiežnaj movie ja havaru svabodna, u razmovie z ziemlakami ja skavany. U dyktatury zvajaj sacyjalizmam usio heta było naturalnym, i ja davaŭ rady; adnak da demakratyčnaha režymu mnie treba pryvyknuć. Ale ja prynamsi raspaznaŭ prablemu, a jana, zdajecca, nia tolki maja.
(Prava na samavyznačeńnie)